nawigacja

Sunday, 23 February 2014

ALEPH porcja druga.

ALEPH przeprasza za brak aktywności, nastąpiła interferencja ze strony obiektywnych przeszkód ;)

Wrzucam za to drugą partię zdjęć. (pierwsza TUTAJ, jakby komuś się scrollować nie chciało ;)) Na pierwszy ogień - koszmar każdego początkującego przeciwnika (i problem wszystkich pozostałych ;)) czyli Asura. Sztuk dwie, zresztą.

Tytułem refleksji - do dziwnych kolorów włosów chwilę było mnie trzeba przekonywać, ale ostatecznie ich kompatybilnosć z mocno mangowatą stylistyką gry wygrała (zwłaszcza po tym, jak ktoś nazwał Aleph "Ghost in the Shell: the Army" ;))

Punkt drugi, Sophotect (a właściwie Rbhu - wolałbym w sumie, żeby to była ta 'oficjalniejsza' nazwa. Pasuje do reszty indyjskich nazw, a sofotekt jakoś tak się nijak do nich ma.) Moja techniczno-medyczna specjalistka wraz z pomocnikami. Drogie to cholernie w punktach, ale na ogół warto.


I Netrody. Antena jak antena. Mało spektakularna, ale w grze użyteczna.


Tyle na teraz. Jakieś raporty z bitew będą jak będą, obawiam się, ale za to niedługo więcej zdjęć ;)

Tuesday, 11 February 2014

ALEPH is your friend.

ALEPH radzi zajrzeć na ten blog. Dlaczego mielibyście tu nie zajrzeć? ALEPH chce waszego dobra. 


No. W końcu. Obfotografowałem z dawna obiecywane figurki do Infinity, teraz będę wraz z obrabianiem kolejnych zdjęć je tu publikował. O. Krakowskie środowisko zdążyło je już poznać, czas pochwalić się internetom.


Po pierwsze, Chandra, którą już kiedyś tu wrzucałem. No, to teraz proszę, marginalnie lepsze zdjęcie ;)
Widać na niej nieźle wszystkie założenia, które przyjąłem wybierając stylistykę swojej drużyny: Sam poziom jest dość prosty, uznałem, że wolę mieć nieźle pomalowane wszystko, niż rok malować pierwsze trzy figurki. Nie mam dość czasu między zleceniami, żeby siedzieć nad każdym swoim modelem długie godziny...
Wszystko jest utrzymane w brązowo-złotych barwach. Jeśli coś świeci, świeci na żółto (na przykład oczy wszystkich postaci. W końcu to nie prawdziwi ludzie, tylko syntetyczne twory). Na płaskich powierzchniach błyszczy złota, sześciokątna siatka. Jeśli coś się maskuje, zlewa się, podobną siatką, z białymi częściami podstawki.


Siatki na powierzchniach dużo lepiej widać na następnych modelach. Są to dwa Reboty i Tacbot typu Garuda. Cała trójka to zresztą konwersje - Reboty powstały z panoceańskich Dronbotów z wyrzeźbioną nową 'twarzą' i 'ogonem' na którym na magnesach zainstalowałem broń. Na zdjęciu wersje z HMG i GML. Mam w zanadrzu jeszcze combi rifle dla wersji z sensorem i antenę repeatera dla wersji ekonomicznej. Garuda to z kolei przerobiony Tacbot Dakini z dodanymi skrzydłami i stabilizatorami, pozą zmienioną na bardziej pasującą do jednostki zrzucanej na pole bitwy, dorobioną nową głową z sześcioma oczami, w stylu oryginalnego modeli, jak również bronią przerobioną na ciężki karabin maszynowy - dodana lufa większego kalibru i bębnowy magazynek nieźle się sprawdzają w tej roli. Maskowania mu nie malowałem - przyjmuję, że dopiero dotknął pola bitwy i nie zdążył się do niego jeszcze dostosować.


Następne w kolejce są dwa Tacboty Dakini Jeden bez żadnych modyfikacji, drugi z ciężkim karabinem takim samym jak Garuda. Im z kolei namalowałem już kamuflaż tam, gdzie dotykają białej posadzki.


Następny w kolejce modeli z pierwszej partii jest sierżant Thrasymedes udowadniający, że facet też może być Chandrą ;) (naprawdę, kiedyś będę musiał napisać dokładniej jakich komplikacji w polskim języku dostarczają indyjskie nazwy jednostek. Naprawdę, nie jest to proste...) Trazymedesa zostawiłem bez żadnych konwersji - model jest a) trudno dostępny, bo tylko w zestawie Dire Foes i musiałem się bardzo czaić, żeby go dostać samego b) zwyczajnie ładny. Może kiedyś dostanie opcjonalną wyrzutnię rakiet przyczepianą do pleców na magnesie, ale to projekt na później.


Na koniec dzisiejszej partii, pomoce naukowe! Po pierwsze, znaczniki. Tylko próbka z tego co nawytwarzałem, bo zrobiłem sobie wszystkie, których tylko mogę potrzebować do gry, ale pokazują poziom ich wykonania. Wydrukowałem je na błyszczącym papierze, wyciąłem, przykleiłem na płaskie plastikowe podstawki 25mm i pomalowałem krawędzie na czarno. Efekt? Jak widać, bardzo przyzwoite żetony.

I drugi zestaw pomocy naukowych - 'Flaga', cywil i skrzynka do scenariuszy YAMS. Po zrobieniu jakiś czas temu KART do scenariuszy, uznałem, że muszę mieć na porządnym poziomie też resztę potrzebnego osprzętu. Flaga, znaczy, terminal powstał z połączenia różnych plastikowych części, skrzynka jest z zestawu Battle for Macragge (leżała nieużywana od lat, teraz przeżywa drugą młodosć z nowym malowaniem ;)), a cywil to figurka Rae z Hasslefree. Podobieństwo wzoru do postaci z Battlestar Galactica jest, prawdopodobnie, absolutnie celowe... Uznałem, że na cywila do armii AI się świetnie nada. Uznałem, że o ile reszta modeli to pochodzi ze szturmowej lub operacyjnej sekcji Alephu (Alepha? hm.), ona jest z sekcji Public Relations. Dlatego nieustannie wymaga ratowania. ;)




Tyle na teraz! Za parę dni więcej ludków i krótki raport z następnego turnieju w Vanaheim. Stay tuned.





Tuesday, 28 January 2014

Steel Phalanx Starter - refleksje i zdjęcia.

Złamałem się ostatnio i kupiłem do swoich Alephowych ludków zestaw startowy Steel Phalanx. Uważam to za w pewnym stopniu upadek - wcześniej od 'greckich' elementów listy stroniłem, z racji powszechnie panującej opinii o pich przegięciu. No ale jako że miałem już w zasadzie wszystkie pozostałe modele, zabrałem się za Greków. Początkowo jako wsparcie dla ogólnej listy, ale nadeszła w końcu potrzeba zagrania ichnią listą sektorową. Stąd starter. Jego zawartości nie będę opisywał jakoś szerzej, zostało to dużo lepiej zrobione TUTAJ , na blogu Fireanta. Skupię się na samych modelach i tym co ja, personalnie, zamierzam z nimi robić.

Po pierwsze, podstawowa piechota - Thorakici:



Mamy tu wersję z Chain Rifle, z Combi Rifle i z Light Rocket Launcher. Ten pierwszy jest bez wątpienia wspaniały - thorakici to świetna jednostka, a z tą bronią w łapach występuje nie tylko wersja podstawowa, ale i observer i medyk. Combi - bardziej poszaleje na zasięg, niewiele droższy a do tego może porobić za inżyniera. Ten z rakietnicą za to... Z nim mam, personalnie, problem. Nie to, że jest zły. Ba, jest bardzo dobry. Problem w tym, że za nic nie widzę sensu wystawiania więcej niż jednego.
Przyczyna? Thorakici mają do wyboru tylko dwóch dowódców - Nesaie i Trazymedesa. Ten drugi wyposażony jest w identyczną broń. I strzela z niej lepiej. W związku z czym, sens wrzucania goscia z rakietami widzę tylko w drużynie Nesaie - nawet grając dwoma drużynami, dalej potrzebujemy tylko jednej rakietnicy. Thorakici są chwilowo dostępni wyłącznie w zestawie startowym. W związku z czym, wśród dobrych ludzi oferujących modele z pudełek na sztuki, nieszczęsny Thorakita z rakietami zalega. Bo każdy, kto kupił starter już go ma.
Co zamierzam z tym zrobić?
Jako że mam plan grać kiedyś dwoma drużynami Thorakitów, będę potrzebować więcej tych w wariancie podstawowym. wytworzyliśmy więc już z moją lubą formę na rączki z chainem. Jak odlewy wyjdą, zakupię sobie paru pogardzanych rakietowych Thorakitów i przezbroję. O.

Bo właśnie, ważna rzecz, którą szalenie doceniam - wszyscy trzej mają oddzielne ręce. To niesamowicie ułatwia zarówno wymianę broni, jak i dawanie ich broni innym jednostkim. Bardzo miły krok ze strony CB.

Tą samą cechę ma dołączony do startera bohater - Eudoros:

W rękach trzyma miecz i mk12. Z miecza potrafi korzystać - martial arts 4 nie zdarza się w grze bardzo często. Mk 12 z kolei daje linowi Myrmidonów trochę bardzo porządnej siły ognia - coś, czego bardzo potrzebują. Na rączkę z działem też zrobiliśmy już formę. Będzie potrzebna gdzie indziej. Samego Eudorosa też od czasu do czasu użyję, bo jakkolwiek nie jest moim ulubionym dowódcą Myrmidonów, pozostaje bardzo solidną opcją.

Agema Marksman również ma obie ręce osobno. 

Naprawdę, aż mi trudno wystarczająco wyrazić wdzięczność dla twórców z ten zabieg. Pudełkowa wersja ma bardzo solidny Missile Launcher, świetny do strzelania przez zasłonę dymną. Ale ja personalnie wolę tańszą wersję z mk12. W związku z tym ten konkretny model dostanie broń skopiowaną od Eudorosa. 

I ostatni model, jako jedyny bez osobnych rąk ;) Myrmidon Hacker.


Bardzo ładna pani, pierwszy kobiecy model dla liniowych Myrmidonów. Długo myślałem nad jej przydatnością. Jest niby droga, aż 37 punktów, a nie hakuje najlepiej. Niby bez sensu. Ale identycznie uzbrojony zwykły Myrmidon kosztuje punktów 25. Więc tak naprawdę, jeśli mamy dla niego miejsce i zastosowanie, to hakowanie kosztuje tylko 12 punktów. Już nie tak źle. Jeśli chcemy na przykład wystawić drony, nie jest to jakaś straszna cena do zapłacenia... Poza tym, opcji hakera w Falandze zwyczajnie prawie nie ma - Jest Ekdromos, równie drogi, równie średni w hakowaniu a do tego z zupełnie nie przemawiającej do mnie dla tej jednostki wersji z chain rifle. Jest Thamyris, niezły, ale poza hakowaniem zupełnie nic nie umie i nie może być częścią linku, i jest Chandra, która jako Spec-Ops nie jest zawsze dopuszczana do gry.
Nie ma więc co na Myrmidonkę narzekać.
A jak ktoś hakera nie potrzebuje - w dalszym ciągu dostaje tu uniwersalny model Myrmidona - bez żadnej widocznej broni strzelającej, więc mogący robić od biedy za każdą nawet wśród fanów WYSIWYGu.

Generalnie, z zakupu jestem zadowolony, w sobotę biorę część z nich na turniej, a niedługo postaram się wrzucić zdjęcie pomalowanych. Będę też informować jak się eksperyment z odlewami udał ;)

Tyle na teraz. Wrócę tu.

Poza tym, powtarzam prośbę STĄD:
Poratujcie człowieka komentarzem na ebayu no ;) Coraz mniej mi brakuje do odzyskania możliwosci sprzedaży za gramanicę... Klikać i kupować:

Saturday, 18 January 2014

Nowe malunki i słów parę o Ebayu.

Dawno mnie tu nie było, ale cóż, spędziłem w ostatnim czasie ładnych parę dni z zepsutym komputerem. Teraz wszystko jest już elegancko ogarnięte, wiec mogę wrócić do nadawania

- po pierwsze, parę nowych figurek do Konfrontacji na zamówienie:


Tym razem ludki do frakcji Devourers i Wolfen.

Konfrontacja w dalszym ciągu stanowi podstawę tego co ostatnio maluję, więc oczekujcie jej więcej jeszcze przez dłuższy czas ;)

Z prywatnych projektów - maluję Infinity. Wierzcie na słowo, bo zawsze kiedy próbuję swoje fogurki obfotografować i obrobić zdjęcia, coś mi w tym przeszkadza. No ale może następnym razem się uda - kolekcja rośnie, a tu tak nic nie udokumentowane...

Ostatnia rzecz na dziś:
Ebay. Ebay już kilkukrotnie posłużył mi do pozbycia się malowanych przez siebie starych modeli. Bardzo dobra opcja, tak sprzedawać za granicę, bo, wierzcie lub nie, na Zachodzie bardziej cenią malowanie niż tutaj ;)
Z rzeczy, które wywędrowały już za granicę mogę wymienić na ten przykład te armie (floty):
Że kolekcjonuję od dawna  i relatywnie często mam coś na sprzedaż, zebrało mi się już parę kolejnych zalegających na półkach figurek... próbuję je sprzedać a tu.. wała. Ebay zmienił warunki, i okazuje się, że mogę sprzedawać tylko do Polski. Dopóki nie będę mieć więcej komentarzy za sprzedaż, przynajmniej. Zaczynam więc akcję 'kup pan Shurikata' - mam trochę archiwalnych eldarskich broni na sprzedaż. Obecnie już nie do dostania, a nadal użyteczne. Są nawet fusion gun i flamer, oba potrzebne a w zasadzie niedostępne. Niniejszym, można je dostać tutaj:



Każdy, kto chce przybliżyć mnie do odzyskania możliwości sprzedaży za granicę niech się częstuje, każdą pomoc bardzo docenię. ;)

Tyle na teraz, wracam w przyszłym tygodniu z nowymi postami. Niedługo wrzucę też uaktualnioną galerię zawierającą zdjęcia, które pojawiły się tu w międzyczasie.

Saturday, 28 December 2013

Nowe malunki.

Tydzień bez posta! Jak tak można w ogóle! Święta były wyjątkowo absorbujące i skutecznie uniemożliwiły tworzenie nowych wpisów, teraz będę nadrabiać. 

Na początek, tak jak obiecałem, zdjęcie ukończonego smoka do Konfrontacji:


Po drugie, jako, że miało być Infinity, jest Infinity. Zacząłem w końcu fotografować swój Aleph - niedługo dostaną własny dział w galerii, ale zanim porobię i poretuszuję pozostałe zdjęcia, macie na próbę Chandrę, której podobiznę można podziwiać w nagłówku.
Prosta konwersja - broń podmieniona na inną. Nie, że ma to jakieś szczególne znaczenie w grze, po prostu strzelba do mnie bardziej przemawiała wizualnie niż wszechobecne combi.

Schemat kolorystyczny własny (no dobrze, inspirowany czym innym, ale o tym w następnym wpisie ;)), plus aktywne maskowanie - wszystkie maskujace modele w mojej ekipie (od mimetyzmu wzwyż) zlewają się z białymi kawałkami podstawek, stopniowo odzyskując własny kolor idąc wzwyż. Wszystko w stylu gustownej, sześciokątnej siatki ;)

Więcej niedługo. Może i jutro. Będą zdjęcia paru następnych ludków Alephu i wilki do Konfrontacji.

Tuesday, 17 December 2013

Turniej Infinity 13.12.13 Vanaheim

Zgodnie z zapowiedzią, zaczynam pisać o Infinity. Z tej okazji nowy wystrój bloga, dopasowany do stylu i kolorystki armii.

W zeszły piątek (trzynastego zresztą) w sklepie Vanaheim odbył się turniej Infinity w którym zresztą brałem udział. Zamieszczam więc krótką, subiektywną relację ;) (Bez zdjęć niestety. Nie wpadłem na to, żeby je robić. Poza tym, póki co mamy i tak niezaładne stoły :D)

Z ciekawostek - jako że turniej był na asadach YAMS, musiałem wydrukować sobie karty. Kto mnie zna, ten wie, że podchodzę do wielu spraw w sposób ambitny i niepotrzebne skomplikowany ;)
Przeprojektowałem więc karty, żeby pasowały mi do klimatu armii (jakby ktoś chciał, mogę wrzucić pdf z wersją do druku). Wyglądały o tak:

(tak żeby nie było - miałem w związk uz tym aż DWA powody, żeby malować dzień przed turniejem ten obrazek. Na blog i na karty ;))
Poza tym, zacząłem akcję fotografowania i obrabiania zdjęć swoich figurek do Infinity. Będą następnym razem.

Na turniej dotarło w ostatecznym rozrachunku sześciu uczestników:
Encaitar - Shasvastii
P1et1a - Corregidor
Vampaj - Military Order

KasCer - Yu Jing
Tirion - Merovingia
i ja - Aleph.

Turniej był na 250 punktów, na zasadach YAMS i ze Spec Opsem (12xp).

Moje rozpiski:


ALEPH
10 0
DASYU Lieutenant
NAGA (Minelayer)
NAGA (Minelayer)
CHANDRA (WIP14, Doctor, Holoprojector L1, Minelayer, Martial Arts L3)
DIOMEDES
DEVA (Multispectral Visor L2) Spitfire
DEVA (G: Synchronized)
DEVABOT
DEVA (G: Synchronized)
DEVABOT
NETROD
NETROD
YUDBOT
 4 SWC | 248 Points
Open with Army 4

oraz


ALEPH
10 0
ASURA Spitfire
NAGA (Minelayer)
MYRMIDON (Chain of Command), Combi Rifle, Smoke Grenades
CHANDRA (Minelayer, Hacking Device, Martial Arts L4, Holoprojector L1)
DEVA Lieutenant (G: Synchronized)
DEVABOT
DEVA (G: Synchronized)
DEVABOT
GARUDA Tacbot
NETROD
NETROD
NETROD
5 SWC | 250 Points
Open with Army 4

W obu przypadkach Chandra zaczyna grę ukryta jako Proxy 1. Dasyu w pierwszej rozpoczyna jako zwykły marker kamuflażu, żeby nie rzucać się w oczy pośród pozostałych znaczników.

Co ciekawe - obeszło się prawie bez proxów. Jedyne, co nie było przedstawiane przez właściwy model to Diomedes w pierwszej liście. Sprawdził się, więc pewnie się w niego w najbliższym czasie wyposażę.

Bitwa 1: Encaitar i jego Shasvastii.

Nie grałem z tą sektorówką wcześniej, ale miałem okazję oglądać ją w akcji. W związku z tym wiedziałem z grubsza, czego się spodziewać. Zgodnie z przewidywaniami, dostaję do wglądu dwie listy - na jednej jawne są tylko dwie drony, na drugiej w ogóle jedna. No i co ja mogę. Wybrałem ze swojej strony listę numer 2, licząc na to że a] będzie po drugiej stronie Speculo, b] Speculo nadzieje się na Chandrę-pułapkę.
Poza tym, MSV3 Asury na pewno przyda się przeciw takiej ilości kamuflażu.
Moje cele - model w strefie przeciwnika na końcu gry, zabić dowódcę, zniszczyć flagę i nie wpuścić przeciwnika do swojej strefy.
Na początku było nieźle - Chandra faktycznie zabiła Speculo. Problem w tym, że sama tego spotkania również nie przeżyła, zostawiając mnie bez hakera. W związku z tym, kiedy drona z sensorem przebiegła heroicznie cały stół, zaznaczyła moje zgrupowanie jednostek i złapałem rakietę kierowaną bez żadnej możliwości obrony (na ostatnim rozkazie kurde. Już mógł sensor nie zdać tego WIPa...), przestało być różowo. Naga ginie, a Asurę i Myrmidonkę trzyma na nogach tylko NWI. Sensor padł od razu później zniszczony przez Devę, ale nie mogłem ryzykować, że gdzieś pod znacznikami czai się więcej obserwatorów dla rakietowej drony - Garuda, który zgodnie z planem miał spaść dopiero w ostatniej turze i postrzelać do flagi, jest zmuszony pojawić się już teraz i zniszczyć wyrzutnię. Misja zakończona sukcesem, ale bot oczywiście ginie.
Druga tura Encaitara to dobijanie Asury i oficerki Spec-Opsem snajperem, a potem to już mnie prawie nie było na stole.
Fun fact - moja moja trzecia gra przeciwko Encaitarowi a wynik we wszystkich ten sam ;)

Bitwa 2: Tirion z Merovingią.

Ponownie biorę rozpiskę z Asurą - mam gwarancję, że przeciwnik nie będzie miał MSV2 a ja mam Myrmidonkę z dymem. Jest tu potencjał.
Po drugiej stronie link Briscardów, lekarka, jacyś infiltratorzy. Cele wyszły mi proste - nie wpuścić wroga do swojej strefy, natłuc go ponad połowę, utłuc więcej punktów i nie być w odwrocie. 
Merovingowie zaczynają, ktoś dobiega do cywila i go morduje, kto inny wykrywa minę i ją niszczy, jeszcze ktoś wykrywa Nagę ale strzelanie nie daje efektów.
Link Briscardów stoi mi tak ładnie na otwartej przestrzeni, osłonięty jedynie przez low visibility zone, więc rzucam dym i otwieram ogień stojącą za murkiem Asurą. Iiii zapominam o Sixth Sense który dają linki. Na szczęście, jestesmy na zasięgu ponad 24 - marksman rifle, w które wyposażonych jest czterech z pięciu briscardów mają już -6 do trafienia, a do tego mam murek. Briscard z rakietnicą pada zabity przez Asurę, Asura w odpowiedzi dostaje jedną ranę, ale stoi. I jest już z górki - teraz briscardów jest tylko czterech, więc tracą premię +3 do BS. Za zasięg i osłonę odpowiadają już na -9. Pada więc kolejny. Teraz nie mają też szóstego zmysłu, więc w praktyce nie mogą Asury trafić wcale. Pada następny, a ostatni chowa się poza jej polem widzenia. Asura więc idzie do przodu..
I pod tym hasłem można w zasadzie zakończyć opis rozgrywki - zanim Merovingowie ją położyli było ich na stole tak ze dwóch-trzech i byli juz w odwrocie. Zdołali zabić jeszcze tylko Nagę, zanim akcja reszty moich jednostek wybiła ich do zera.
Cóż, nowy gracz, pierwsze spotkanie z Asurą. Pierwszy kontakt z jednostką tego typu na ogół ma tylko jedno dopuszczalne zakończenie - ale właśnie tak uczymy się w to grać (nie wiem jak się to ma do moich kolejnych porażek z Kombajnem. Może powoli się uczę ;))! Nie sądzę, że poszłoby mi tak łatwo gdybyśmy mieli powtarzać tą grę - jak znam życie, link czekałby w ukryciu czekając aż straszna maszyna zagłady podejdzie trochę bliżej ;)

Bitwa 3: P1et1a z Corregidorem.

Nomadów znam nieźle, z czego Corregidor najlepiej - szło dotychczas różnie: raz w tą, raz w tamtą...
Wybrałem listę numer 1, nawet nie dlatego, że wyglądała jakoś dużo bardziej użytecznie, ale żal mi było jej w ogóle nie testować ;)
Po drugiej stronie link Wildcatów, Lupe Balboa, kamuflaż na pewno będący Intruderem, Mobilny Brygadzista, Spec Ops z mimetyzmem, i, czego jestem w zasadzie pewien, lekarka czekajaca w rezerwie ;)
Moje cele - Nie być w odwrocie, ustawić czujnik 10' od wrogiego rogu stołu i utłuc flagę w walce wręcz (i coś czwartego. Nie pamiętam szczerze mówiąc co, chyba zabić najdroższy model...). Mogło być gorzej.
Na początku omadom udaje się zniszczyć mi Netrody, wykryć jakąś minę i odkryć Nagę - wyjątkowo udany unik ratuje jej życie (*edit* a] to nie był unik, tylko guts roll po niestatystycznym rzucie na pancerz, b] Spec-ops ją dobił pod koniec tury, żeby nie było.). Ja w swojej rundzie w pierwszej kolejności ściągam Diomedesa, który z zaskoczenia zabija Inrudera, a potem trochę mniej z zaskoczenia Lupe. Niestety, pada zastrzelony przez Wildcatów zanim zdoła dobiec do flagi. Deva ze Spitfire zabija brygadzistę i idzie do przodu, przygotowując się do większej ofensywy. Nomadzi ściągają na pole bitwy lekarkę, która podnosi z ziemi Brygadzistę, podczas gdy jej Zond dobija Lupe. No cóż, nie może się zawsze udawać... A w kwestii udawania się - jednym z celów P1et1ii jest przeszukanie zwłok jednego z moich żołnierzy. Zondcat próbuje przeszukać Diomedesa. I nie udaje mu się. Trzy razy. W swojej rundzie deva z botem podchodzi pod pozycje Wildcatów, bot smaży jednego z miotacza ognia po czym rozpada się od ognia pozostałych. Deva próbuje zastrzelić Zonda, który zdaje więcej testów pancerza niż reszta Nomadów razem wzięta. Deva ze spitfire abija Spec-Opsa i zachodzi Wildcatów od boku, zabijając jeszcze jednego i lekarkę. Pozostałym Wildcatom udaje się zabić Devę, która wcześniej szczuła ich botem. Wychodzą więc przeszukać jej zwłoki. Co im się nie udaje. Trzykrotnie. Żaden z nas nie sądził, że zdanie WIPa może być takie trudne...
Deva ze spitfire dobija Wildcatów, dobiega do rogu stołu i robi triangulację.
Dasyu atakiem spod kamuflażu zabija Brygadzistę, dobiega do flagi i niszczy ją na ostatnim rozkazie w CC. Koniec.


Ogólem, zająłem trzecie miejsce z sześciu, mój najlepszy dotychczas wynik ;)

Następnym razem zdjęcia - ludki do infinity i trochę nowej Konfrontacji.