nawigacja

Sunday, 23 February 2014

ALEPH porcja druga.

ALEPH przeprasza za brak aktywności, nastąpiła interferencja ze strony obiektywnych przeszkód ;)

Wrzucam za to drugą partię zdjęć. (pierwsza TUTAJ, jakby komuś się scrollować nie chciało ;)) Na pierwszy ogień - koszmar każdego początkującego przeciwnika (i problem wszystkich pozostałych ;)) czyli Asura. Sztuk dwie, zresztą.

Tytułem refleksji - do dziwnych kolorów włosów chwilę było mnie trzeba przekonywać, ale ostatecznie ich kompatybilnosć z mocno mangowatą stylistyką gry wygrała (zwłaszcza po tym, jak ktoś nazwał Aleph "Ghost in the Shell: the Army" ;))

Punkt drugi, Sophotect (a właściwie Rbhu - wolałbym w sumie, żeby to była ta 'oficjalniejsza' nazwa. Pasuje do reszty indyjskich nazw, a sofotekt jakoś tak się nijak do nich ma.) Moja techniczno-medyczna specjalistka wraz z pomocnikami. Drogie to cholernie w punktach, ale na ogół warto.


I Netrody. Antena jak antena. Mało spektakularna, ale w grze użyteczna.


Tyle na teraz. Jakieś raporty z bitew będą jak będą, obawiam się, ale za to niedługo więcej zdjęć ;)

Tuesday, 11 February 2014

ALEPH is your friend.

ALEPH radzi zajrzeć na ten blog. Dlaczego mielibyście tu nie zajrzeć? ALEPH chce waszego dobra. 


No. W końcu. Obfotografowałem z dawna obiecywane figurki do Infinity, teraz będę wraz z obrabianiem kolejnych zdjęć je tu publikował. O. Krakowskie środowisko zdążyło je już poznać, czas pochwalić się internetom.


Po pierwsze, Chandra, którą już kiedyś tu wrzucałem. No, to teraz proszę, marginalnie lepsze zdjęcie ;)
Widać na niej nieźle wszystkie założenia, które przyjąłem wybierając stylistykę swojej drużyny: Sam poziom jest dość prosty, uznałem, że wolę mieć nieźle pomalowane wszystko, niż rok malować pierwsze trzy figurki. Nie mam dość czasu między zleceniami, żeby siedzieć nad każdym swoim modelem długie godziny...
Wszystko jest utrzymane w brązowo-złotych barwach. Jeśli coś świeci, świeci na żółto (na przykład oczy wszystkich postaci. W końcu to nie prawdziwi ludzie, tylko syntetyczne twory). Na płaskich powierzchniach błyszczy złota, sześciokątna siatka. Jeśli coś się maskuje, zlewa się, podobną siatką, z białymi częściami podstawki.


Siatki na powierzchniach dużo lepiej widać na następnych modelach. Są to dwa Reboty i Tacbot typu Garuda. Cała trójka to zresztą konwersje - Reboty powstały z panoceańskich Dronbotów z wyrzeźbioną nową 'twarzą' i 'ogonem' na którym na magnesach zainstalowałem broń. Na zdjęciu wersje z HMG i GML. Mam w zanadrzu jeszcze combi rifle dla wersji z sensorem i antenę repeatera dla wersji ekonomicznej. Garuda to z kolei przerobiony Tacbot Dakini z dodanymi skrzydłami i stabilizatorami, pozą zmienioną na bardziej pasującą do jednostki zrzucanej na pole bitwy, dorobioną nową głową z sześcioma oczami, w stylu oryginalnego modeli, jak również bronią przerobioną na ciężki karabin maszynowy - dodana lufa większego kalibru i bębnowy magazynek nieźle się sprawdzają w tej roli. Maskowania mu nie malowałem - przyjmuję, że dopiero dotknął pola bitwy i nie zdążył się do niego jeszcze dostosować.


Następne w kolejce są dwa Tacboty Dakini Jeden bez żadnych modyfikacji, drugi z ciężkim karabinem takim samym jak Garuda. Im z kolei namalowałem już kamuflaż tam, gdzie dotykają białej posadzki.


Następny w kolejce modeli z pierwszej partii jest sierżant Thrasymedes udowadniający, że facet też może być Chandrą ;) (naprawdę, kiedyś będę musiał napisać dokładniej jakich komplikacji w polskim języku dostarczają indyjskie nazwy jednostek. Naprawdę, nie jest to proste...) Trazymedesa zostawiłem bez żadnych konwersji - model jest a) trudno dostępny, bo tylko w zestawie Dire Foes i musiałem się bardzo czaić, żeby go dostać samego b) zwyczajnie ładny. Może kiedyś dostanie opcjonalną wyrzutnię rakiet przyczepianą do pleców na magnesie, ale to projekt na później.


Na koniec dzisiejszej partii, pomoce naukowe! Po pierwsze, znaczniki. Tylko próbka z tego co nawytwarzałem, bo zrobiłem sobie wszystkie, których tylko mogę potrzebować do gry, ale pokazują poziom ich wykonania. Wydrukowałem je na błyszczącym papierze, wyciąłem, przykleiłem na płaskie plastikowe podstawki 25mm i pomalowałem krawędzie na czarno. Efekt? Jak widać, bardzo przyzwoite żetony.

I drugi zestaw pomocy naukowych - 'Flaga', cywil i skrzynka do scenariuszy YAMS. Po zrobieniu jakiś czas temu KART do scenariuszy, uznałem, że muszę mieć na porządnym poziomie też resztę potrzebnego osprzętu. Flaga, znaczy, terminal powstał z połączenia różnych plastikowych części, skrzynka jest z zestawu Battle for Macragge (leżała nieużywana od lat, teraz przeżywa drugą młodosć z nowym malowaniem ;)), a cywil to figurka Rae z Hasslefree. Podobieństwo wzoru do postaci z Battlestar Galactica jest, prawdopodobnie, absolutnie celowe... Uznałem, że na cywila do armii AI się świetnie nada. Uznałem, że o ile reszta modeli to pochodzi ze szturmowej lub operacyjnej sekcji Alephu (Alepha? hm.), ona jest z sekcji Public Relations. Dlatego nieustannie wymaga ratowania. ;)




Tyle na teraz! Za parę dni więcej ludków i krótki raport z następnego turnieju w Vanaheim. Stay tuned.





Tuesday, 28 January 2014

Steel Phalanx Starter - refleksje i zdjęcia.

Złamałem się ostatnio i kupiłem do swoich Alephowych ludków zestaw startowy Steel Phalanx. Uważam to za w pewnym stopniu upadek - wcześniej od 'greckich' elementów listy stroniłem, z racji powszechnie panującej opinii o pich przegięciu. No ale jako że miałem już w zasadzie wszystkie pozostałe modele, zabrałem się za Greków. Początkowo jako wsparcie dla ogólnej listy, ale nadeszła w końcu potrzeba zagrania ichnią listą sektorową. Stąd starter. Jego zawartości nie będę opisywał jakoś szerzej, zostało to dużo lepiej zrobione TUTAJ , na blogu Fireanta. Skupię się na samych modelach i tym co ja, personalnie, zamierzam z nimi robić.

Po pierwsze, podstawowa piechota - Thorakici:



Mamy tu wersję z Chain Rifle, z Combi Rifle i z Light Rocket Launcher. Ten pierwszy jest bez wątpienia wspaniały - thorakici to świetna jednostka, a z tą bronią w łapach występuje nie tylko wersja podstawowa, ale i observer i medyk. Combi - bardziej poszaleje na zasięg, niewiele droższy a do tego może porobić za inżyniera. Ten z rakietnicą za to... Z nim mam, personalnie, problem. Nie to, że jest zły. Ba, jest bardzo dobry. Problem w tym, że za nic nie widzę sensu wystawiania więcej niż jednego.
Przyczyna? Thorakici mają do wyboru tylko dwóch dowódców - Nesaie i Trazymedesa. Ten drugi wyposażony jest w identyczną broń. I strzela z niej lepiej. W związku z czym, sens wrzucania goscia z rakietami widzę tylko w drużynie Nesaie - nawet grając dwoma drużynami, dalej potrzebujemy tylko jednej rakietnicy. Thorakici są chwilowo dostępni wyłącznie w zestawie startowym. W związku z czym, wśród dobrych ludzi oferujących modele z pudełek na sztuki, nieszczęsny Thorakita z rakietami zalega. Bo każdy, kto kupił starter już go ma.
Co zamierzam z tym zrobić?
Jako że mam plan grać kiedyś dwoma drużynami Thorakitów, będę potrzebować więcej tych w wariancie podstawowym. wytworzyliśmy więc już z moją lubą formę na rączki z chainem. Jak odlewy wyjdą, zakupię sobie paru pogardzanych rakietowych Thorakitów i przezbroję. O.

Bo właśnie, ważna rzecz, którą szalenie doceniam - wszyscy trzej mają oddzielne ręce. To niesamowicie ułatwia zarówno wymianę broni, jak i dawanie ich broni innym jednostkim. Bardzo miły krok ze strony CB.

Tą samą cechę ma dołączony do startera bohater - Eudoros:

W rękach trzyma miecz i mk12. Z miecza potrafi korzystać - martial arts 4 nie zdarza się w grze bardzo często. Mk 12 z kolei daje linowi Myrmidonów trochę bardzo porządnej siły ognia - coś, czego bardzo potrzebują. Na rączkę z działem też zrobiliśmy już formę. Będzie potrzebna gdzie indziej. Samego Eudorosa też od czasu do czasu użyję, bo jakkolwiek nie jest moim ulubionym dowódcą Myrmidonów, pozostaje bardzo solidną opcją.

Agema Marksman również ma obie ręce osobno. 

Naprawdę, aż mi trudno wystarczająco wyrazić wdzięczność dla twórców z ten zabieg. Pudełkowa wersja ma bardzo solidny Missile Launcher, świetny do strzelania przez zasłonę dymną. Ale ja personalnie wolę tańszą wersję z mk12. W związku z tym ten konkretny model dostanie broń skopiowaną od Eudorosa. 

I ostatni model, jako jedyny bez osobnych rąk ;) Myrmidon Hacker.


Bardzo ładna pani, pierwszy kobiecy model dla liniowych Myrmidonów. Długo myślałem nad jej przydatnością. Jest niby droga, aż 37 punktów, a nie hakuje najlepiej. Niby bez sensu. Ale identycznie uzbrojony zwykły Myrmidon kosztuje punktów 25. Więc tak naprawdę, jeśli mamy dla niego miejsce i zastosowanie, to hakowanie kosztuje tylko 12 punktów. Już nie tak źle. Jeśli chcemy na przykład wystawić drony, nie jest to jakaś straszna cena do zapłacenia... Poza tym, opcji hakera w Falandze zwyczajnie prawie nie ma - Jest Ekdromos, równie drogi, równie średni w hakowaniu a do tego z zupełnie nie przemawiającej do mnie dla tej jednostki wersji z chain rifle. Jest Thamyris, niezły, ale poza hakowaniem zupełnie nic nie umie i nie może być częścią linku, i jest Chandra, która jako Spec-Ops nie jest zawsze dopuszczana do gry.
Nie ma więc co na Myrmidonkę narzekać.
A jak ktoś hakera nie potrzebuje - w dalszym ciągu dostaje tu uniwersalny model Myrmidona - bez żadnej widocznej broni strzelającej, więc mogący robić od biedy za każdą nawet wśród fanów WYSIWYGu.

Generalnie, z zakupu jestem zadowolony, w sobotę biorę część z nich na turniej, a niedługo postaram się wrzucić zdjęcie pomalowanych. Będę też informować jak się eksperyment z odlewami udał ;)

Tyle na teraz. Wrócę tu.

Poza tym, powtarzam prośbę STĄD:
Poratujcie człowieka komentarzem na ebayu no ;) Coraz mniej mi brakuje do odzyskania możliwosci sprzedaży za gramanicę... Klikać i kupować:

Saturday, 18 January 2014

Nowe malunki i słów parę o Ebayu.

Dawno mnie tu nie było, ale cóż, spędziłem w ostatnim czasie ładnych parę dni z zepsutym komputerem. Teraz wszystko jest już elegancko ogarnięte, wiec mogę wrócić do nadawania

- po pierwsze, parę nowych figurek do Konfrontacji na zamówienie:


Tym razem ludki do frakcji Devourers i Wolfen.

Konfrontacja w dalszym ciągu stanowi podstawę tego co ostatnio maluję, więc oczekujcie jej więcej jeszcze przez dłuższy czas ;)

Z prywatnych projektów - maluję Infinity. Wierzcie na słowo, bo zawsze kiedy próbuję swoje fogurki obfotografować i obrobić zdjęcia, coś mi w tym przeszkadza. No ale może następnym razem się uda - kolekcja rośnie, a tu tak nic nie udokumentowane...

Ostatnia rzecz na dziś:
Ebay. Ebay już kilkukrotnie posłużył mi do pozbycia się malowanych przez siebie starych modeli. Bardzo dobra opcja, tak sprzedawać za granicę, bo, wierzcie lub nie, na Zachodzie bardziej cenią malowanie niż tutaj ;)
Z rzeczy, które wywędrowały już za granicę mogę wymienić na ten przykład te armie (floty):
Że kolekcjonuję od dawna  i relatywnie często mam coś na sprzedaż, zebrało mi się już parę kolejnych zalegających na półkach figurek... próbuję je sprzedać a tu.. wała. Ebay zmienił warunki, i okazuje się, że mogę sprzedawać tylko do Polski. Dopóki nie będę mieć więcej komentarzy za sprzedaż, przynajmniej. Zaczynam więc akcję 'kup pan Shurikata' - mam trochę archiwalnych eldarskich broni na sprzedaż. Obecnie już nie do dostania, a nadal użyteczne. Są nawet fusion gun i flamer, oba potrzebne a w zasadzie niedostępne. Niniejszym, można je dostać tutaj:



Każdy, kto chce przybliżyć mnie do odzyskania możliwości sprzedaży za granicę niech się częstuje, każdą pomoc bardzo docenię. ;)

Tyle na teraz, wracam w przyszłym tygodniu z nowymi postami. Niedługo wrzucę też uaktualnioną galerię zawierającą zdjęcia, które pojawiły się tu w międzyczasie.