nawigacja

Tuesday, 11 February 2014

ALEPH is your friend.

ALEPH radzi zajrzeć na ten blog. Dlaczego mielibyście tu nie zajrzeć? ALEPH chce waszego dobra. 


No. W końcu. Obfotografowałem z dawna obiecywane figurki do Infinity, teraz będę wraz z obrabianiem kolejnych zdjęć je tu publikował. O. Krakowskie środowisko zdążyło je już poznać, czas pochwalić się internetom.


Po pierwsze, Chandra, którą już kiedyś tu wrzucałem. No, to teraz proszę, marginalnie lepsze zdjęcie ;)
Widać na niej nieźle wszystkie założenia, które przyjąłem wybierając stylistykę swojej drużyny: Sam poziom jest dość prosty, uznałem, że wolę mieć nieźle pomalowane wszystko, niż rok malować pierwsze trzy figurki. Nie mam dość czasu między zleceniami, żeby siedzieć nad każdym swoim modelem długie godziny...
Wszystko jest utrzymane w brązowo-złotych barwach. Jeśli coś świeci, świeci na żółto (na przykład oczy wszystkich postaci. W końcu to nie prawdziwi ludzie, tylko syntetyczne twory). Na płaskich powierzchniach błyszczy złota, sześciokątna siatka. Jeśli coś się maskuje, zlewa się, podobną siatką, z białymi częściami podstawki.


Siatki na powierzchniach dużo lepiej widać na następnych modelach. Są to dwa Reboty i Tacbot typu Garuda. Cała trójka to zresztą konwersje - Reboty powstały z panoceańskich Dronbotów z wyrzeźbioną nową 'twarzą' i 'ogonem' na którym na magnesach zainstalowałem broń. Na zdjęciu wersje z HMG i GML. Mam w zanadrzu jeszcze combi rifle dla wersji z sensorem i antenę repeatera dla wersji ekonomicznej. Garuda to z kolei przerobiony Tacbot Dakini z dodanymi skrzydłami i stabilizatorami, pozą zmienioną na bardziej pasującą do jednostki zrzucanej na pole bitwy, dorobioną nową głową z sześcioma oczami, w stylu oryginalnego modeli, jak również bronią przerobioną na ciężki karabin maszynowy - dodana lufa większego kalibru i bębnowy magazynek nieźle się sprawdzają w tej roli. Maskowania mu nie malowałem - przyjmuję, że dopiero dotknął pola bitwy i nie zdążył się do niego jeszcze dostosować.


Następne w kolejce są dwa Tacboty Dakini Jeden bez żadnych modyfikacji, drugi z ciężkim karabinem takim samym jak Garuda. Im z kolei namalowałem już kamuflaż tam, gdzie dotykają białej posadzki.


Następny w kolejce modeli z pierwszej partii jest sierżant Thrasymedes udowadniający, że facet też może być Chandrą ;) (naprawdę, kiedyś będę musiał napisać dokładniej jakich komplikacji w polskim języku dostarczają indyjskie nazwy jednostek. Naprawdę, nie jest to proste...) Trazymedesa zostawiłem bez żadnych konwersji - model jest a) trudno dostępny, bo tylko w zestawie Dire Foes i musiałem się bardzo czaić, żeby go dostać samego b) zwyczajnie ładny. Może kiedyś dostanie opcjonalną wyrzutnię rakiet przyczepianą do pleców na magnesie, ale to projekt na później.


Na koniec dzisiejszej partii, pomoce naukowe! Po pierwsze, znaczniki. Tylko próbka z tego co nawytwarzałem, bo zrobiłem sobie wszystkie, których tylko mogę potrzebować do gry, ale pokazują poziom ich wykonania. Wydrukowałem je na błyszczącym papierze, wyciąłem, przykleiłem na płaskie plastikowe podstawki 25mm i pomalowałem krawędzie na czarno. Efekt? Jak widać, bardzo przyzwoite żetony.

I drugi zestaw pomocy naukowych - 'Flaga', cywil i skrzynka do scenariuszy YAMS. Po zrobieniu jakiś czas temu KART do scenariuszy, uznałem, że muszę mieć na porządnym poziomie też resztę potrzebnego osprzętu. Flaga, znaczy, terminal powstał z połączenia różnych plastikowych części, skrzynka jest z zestawu Battle for Macragge (leżała nieużywana od lat, teraz przeżywa drugą młodosć z nowym malowaniem ;)), a cywil to figurka Rae z Hasslefree. Podobieństwo wzoru do postaci z Battlestar Galactica jest, prawdopodobnie, absolutnie celowe... Uznałem, że na cywila do armii AI się świetnie nada. Uznałem, że o ile reszta modeli to pochodzi ze szturmowej lub operacyjnej sekcji Alephu (Alepha? hm.), ona jest z sekcji Public Relations. Dlatego nieustannie wymaga ratowania. ;)




Tyle na teraz! Za parę dni więcej ludków i krótki raport z następnego turnieju w Vanaheim. Stay tuned.